Film z małym budżetem

Filmów z małym budżetem było już wiele nagranych w świecie kinematografii. Jedne bardziej, inne mniej udane, ale rzeczywiście bardzo rzadko się zdarza, że takie produkcje zyskują uznanie w oczach widzów. Tutaj nie chodzi już tylko i wyłącznie o jakąś nadzwyczajną obsadę i znanych aktorów. Niekiedy wystarczy dobry montaż, pomysł i jakość pracy nad dziełem filmowym, ale zazwyczaj niskobudżetowe filmy robione są przez amatorów, a to z kolei przekłada się na kiepską jakość. Tak samo jest, gdy chodzi o film pod tytułem „Blair Witch Project”. Zaledwie kilka tysięcy dolarów na produkcję i dzieło, które przyciągnęło dość liczną rzesze widzów przed kinowe ekrany. Za każdym razem dało się słyszeć słowa rozczarowania, bo „Blair Witch Project” to kpina z kinematografii i filmowej sztuki.To jeden z najgorszych filmów z roku 1999, nie bez powodu produkcja ta była nominowana do dwóch nagród Złotych Malin za najsłabszą i najbardziej głupią produkcję roku. „Blair Witch Project” żadnej nagrody malinowej nie otrzymało, ale niewiele brakowało. W opinii większości krytyków filmowych na świecie szybko powinniśmy zapomnieć o tej produkcji, bo oglądanie jej wiąże się ze stratą 90 minut. Strata, której nie da się nijak powetować, a trudno będzie zabić kaca moralnego po obejrzeniu tego filmu.I oby więcej takich filmów niskobudżetowych nikt nie produkował. Bo nawet tych nędznych kilku tysięcy dolarów szkoda dla takich eksperymentów. Lepiej oddać te pieniądze bezdomnym, na pewno będzie z tego większy pożytek.