Sport a radio

Brak wizji i tylko głos komentatora oraz własna wyobraźnia pozwalały śledzić przebieg transmitowanego wydarzenia sportowego, co dodawało takiej relacji dodatkowej magii. Pewnie dla dzisiejszego pokolenia będzie to trudne do zrozumienia, ale tamte relacje miały duszę. Wtedy nie wszystko było widać, nie mieliśmy do dyspozycji kilkunastu powtórek w doskonałej jakości. Musieliśmy opierać się tylko na relacji sprawozdawcy radiowego i jego zdolności jak najdoskonalszego przekazu wydarzeń, które obserwował. Musiał się on wykazać wybitnymi zdolnościami, abyśmy mogli jak najgłębiej przeżywać emocje związane ze sportowymi rozgrywkami. Nawet teraz, gdy na chwilę wyłączymy telewizyjną relację i znajdziemy jej odpowiednik w radiu, to z łatwością odczujemy różnice. Transmisje radiowe, mają sobie coś szczególnego, co sprawia że wielu fanów mimo postępu technicznego zostaje wiernym tradycji i wciąż woli poczciwe relacje radiowe. Do historii pewnie przejdzie końcówka meczu eliminacji Ligi Mistrzów pomiędzy Brondby Kopenhaga, a Widzewem Łódź i nieprawdopodobne emocje jakie przeżywał Tomasz Zimoch. Za takie chwile właśnie kochamy radio.

RelatedPost