To nie jest film na faktach

Ten film wzbudził nieco kontrowersji. Chodzi o czołówkę, która mówi, że wydarzenia pokazane w filmie to wydarzenia autentyczne, a kaseta z nagraniem zostali znaleziona w lesie, nie są jednak z znani jej autorzy. Oczywiście to tylko chwyt marketingowy, bowiem „Blair Witch Project” to film zrealizowane przez studentów i do tego z budżetem zaledwie kilku tysięcy dolarów. Żadnej autentyczności, ale wystarczyło, by zdobyć serca kilku widzów na jakiś czas i by o tym filmie się mówiło.”Blair Witch Project” nie jest filmem szczególnym. Jedyna innowacja to sposób przedstawienia. Nie jest to klasyczny dla filmu montaż, ale nagranie pochodzi z amatorskiej kamery, jaką w ręku trzyma jeden z bohaterów filmu. Przypomina to nieco nagranie z urodzin u babci, kiedy pokazuje się całą swoją rodzinę jedząca świąteczny rosół. W tym wypadku jedna bohaterowie poruszają się po lesie, a ich wyprawa zamienia się w koszmar. „Blair Witch Project” to bowiem horror (lub film grozy – trudno to jednoznacznie ocenić).Taki film oparty na formie dokumentu przyjął się w Stanach Zjednoczonych dość dobrze. Potwierdza to jedynie, że kino w Stanach nie jest wymagające i widownia kupuje tam wszystko. Niestety w tym wypadku można śmiało powiedzieć, że „Blair Witch Project” to kinowa szmira, po która koneserom dobrego filmu sięgać nie radzimy. Szkoda na tę produkcję czasu i niech nas ne łudzi zapowiedź: „Blair Witch Project” nie jest filmem opartym na faktach.

RelatedPost